Agnieszka & Artur

Mam wrażenie, że lipcowe śluby są nieco zaniedbane – w takim sensie, że wiele par boi się w tym miesiącu organizować wesela – bo nie ma w nazwie literki „r”, bo lipiec niepewny pogodowo (raz jest upalny, innym razem totalnie burzowy i deszczowy), ale wydaje mi się, że w przypadku pogody mamy niewielki wpływ na to, jaka będzie w tym dniu,  możemy być tylko dobrej myśli, że pogoda nam dopisze, a z tą literką „r” – cóż, kwestia podejścia 😉 – ja akurat niespecjalnie w to wierzę. Nie wierzyli w to też Aga i Artur i na swój dzień wybrali własnie jedną z licowych sobót. Już podczas pierwszego spotkania z Agą wiedziałam, że oboje mają konkretny pomysł na swój ślub, a wiele rzeczy chcą zrobić sami. Bardzo cieszyłam się także na ich sesję narzeczeńską (której o zgrozo Wam w ogóle nie pokazałam – koniecznie muszę to nadrobić!), bo zapowiadał się nam świetny spacer po Lasku Wolskim ( i tak też było!) 🙂

Sam dzień ślubu toczył się swoim rytmem: upalne powietrze, w nim unoszący się spokój Agnieszki, liczne uśmiechy i serdeczności. Aga i Artur zgromadzili wokół siebie w tym dniu wielu bliskich, z przyjemnością patrzyłam, jak wspólnie cieszą się z tego dnia. Nie brakowało wzruszeń, zabawnych momentów i szalonych tańców. A plener? Niezawodny Folwark Wiązy, bardzo upalny dzień oraz wytrwałość Agi i Artura – tak zapamiętam ten czas. 🙂


Top
Facebook
Instagram