Martyna & Kamil | plenerowy ślub w Dworku za Lasem


Czy też tak macie, że pod koniec sierpnia, nawet pomimo upału, czujecie już taki oddech jesieni na karku? To specyficzne „coś” w powietrzu, takie charakterystyczne – z jednej strony intrygujące uczucie, ale z drugiej trochę smutne, bo wiesz, że to lato potrwa jeszcze tylko chwilkę i przyjdzie ta długa ponura zima. W minionym roku dość długo mogliśmy cieszyć się latem, dostaliśmy w gratisie kilka pięknych słonecznych miesięcy,  także nie było tak źle 🙂 Ten rok obfitował także w piękne śluby, jednym z nich był sierpniowy ślub Martyny i Kamil: to plenerowa ceremonia w Dworku za Lasem, wśród najbliższych, szczera radość i chęć celebrowania poprzez szalone tańce na parkiecie. Z tym dniem kojarzy mi się ciepły wieczór i szczęśliwe dzieci biegające wokół napisu LOVE 🙂 to spontaniczny pierwszy taniec, toasty i głośne gorzko-gorzko.

Na końcu wpisu możecie zobaczyć kilka kadrów z sesji plenerowej – Martyna i Kamil przyjechali do mnie z Warszawy i w okolicach Pustyni Błędowskiej, o poranku spacerując i trochę błądząc po lesie, wspominaliśmy sierpień, schyłek lata – czy uwierzycie, że tę sesję robiliśmy w październiku? Pogoda była wtedy jak w pełni lata! Sukienka Martyny od Po Prostu skradła moje serce – bardzo lubię takie praktyczne rozwiązania, bo jest dwuczęściowa, z kieszeniami!, a przy tym piękna (te plecy) i nietuzinkowa.  Martyna zdradziła mi, że jej pierwszym zakupem była suknia ślubna z koronką, ale nie była do niej przekonana w 100 % – i zdecydowała się jeszcze poszukać czegoś innego. Jak widać, warto zaufać swojej intuicji i nie bać się próbować – w końcu kiedy, jak nie w dniu ślubu, macie czuć się wyjątkowe i przekonane, że to właśnie to! 🙂

Top
Facebook
Instagram